Rafał Kowalski

About Rafał Kowalski

Witaj – dziękuję, że tu jesteś :)

Jestem facetem, który pewnego dnia zapalił się do fotografii i od tej pory nieustannie „dokłada do ognia” - tak by było najkrócej.

A tak trochę poważniej – w fotografii stawiam przed wszystkim na szczerość i bezpośredniość w relacji z fotografowaną osobą. To prawda, że w ten sposób uwiecznia się emocje, jednak pisząc o tym łatwo popaść w patos. Prościej jest napisać, że pośród mojej „gonitwy” za ciekawym kadrem i dążeniem do perfekcji w obrazie zawsze zostawiam mnóstwo wolnej przestrzeni, tak abyśmy i Ty, i ja mieli z tego przyjemność.

Zajmuję się fotografią ślubną, rodzinną i portretową – jeśli czujesz, że to co robię jest dla Ciebie, lub chcesz w ten sposób zrobić komuś prezent, to zapraszam do współpracy.

Na tym blogu znajdziesz również zdjęcia z innych dziedzin fotografii – z tego prostego powodu, że sprawia mi to frajdę i lubię się tym dzielić.

A zatem - zapraszam, rozgość się u mnie :)

Rafał

Ślub Fotografa, czyli o tym, że szewc bez butów chodzić nie powinien

Luty 3rd, 2012

Powiadają, że na każdego przyjdzie czas….  toteż przyszedł :) W wyjątkowy dzień w roku, czyli w Sylwestra 2011 w pięknym mieście Gdańsku dołączyłem do grona szczęśliwców. I choć ślubów za sobą miałem już całkiem sporo (chociaż do tej pory w roli fotografa, nigdy zaś jako Pan Młody), to nie udało się z pełnym spokojem dotrwać do samej ceremonii. Ładunek emocji jest tego dnia tak wielki, że chyba każdego lekka trema potrafi chwycić. Na szczęście wzruszenie udziela się w tym wyjątkowym dniu każdemu, więc mogliśmy razem z Żoną to całkiem nieźle wytrzymać :) Nie bez znaczenia był dla Nas wybór kolegów po fachu z Fotogrupy.pl, którzy swoim serdecznym i profesjonalnym podejściem pomogli mi odnaleźć się po drugiej stronie obiektywu, co wbrew pozorom wcale nie jest takie łatwe. I bardzo dobrze, bo dzięki temu, co przeżyłem na własnej skórze wiem teraz jak to jest być fotografowanym na własnym ślubie.

Ślub w Gdańsku

Życzenia Świąteczne

Grudzień 22nd, 2011

Zdrowia w całym ciele
i miłości w sercu.
Spokoju w sumieniu,
a w głowie jasnych myśli.
Błysku w oku,
siły w rękach.
Odwagi w spojrzeniu,
niezłomności w dążeniach.
Bezmiaru w wyobraźni
i łatwości w realizacji marzeń.
Przychylności ludzkiej,
a od świata pomyślnych wiatrów.
Bycia lepszym od siebie
Niż się było wczoraj.

 

Życzą Agnieszka i Rafał

Życzą Agnieszka i Rafał

 

Weronika i Robert – plener ślubny pod żaglami na Zalewie Koronowskim

Grudzień 3rd, 2011

Pomysł Weroniki i Roberta na plener ślubny pod żaglami jak się okazało, był równie ciekawy, co trudny w realizacji. Nie żeby to zależało od pogody, bo mieliśmy ją po prostu piękną. Również łódka nie stanowi większego wyzwania dla zapalonego żeglarza, jakim był Pan Młody. Wyzwaniem natomiast było, żeby fotograf i dodatkowo jeszcze kamerzysta zmieścili się na pokładzie całkiem sporej łajby i tak się gimnastykowali żeby uchwycić różnorodne kadry :) No ale w końcu wyzwania od tego są, żeby je podejmować. Do nich należało by jeszcze dołożyć pozowanie na plaży w pełnym rynsztunku ślubnym ze szpilkami Panny Młodej włącznie. Na szczęście zapał do zdjęć towarzyszył wszystkim zainteresowanym, dzięki czemu wszystko gładko poszło i czasu wystarczyło nawet na krótki rejs po Zalewie Koronowskim. Słońce świeciło, lekka bryza smagała żagle i nasze twarze – żyć nie umierać po prostu :) . Wszystko co dobre jednak kiedyś się kończy, więc niebawem przyszło mi się pożegnać z Parą Młodą i życzyć udanego urlopu pod żaglami.

 

01 Plener ślubny na plaży

Zobacz więcej na kolejnej stronie

Strony: 1 2

Weronika i Robert – Czerwoną Wołgą do Ślubu – Ślub w Katedrze Bydgoskiej pw. Św. Marcina i Mikołaja, Wesele w Hotelu Brzoza

Październik 22nd, 2011

Sezon ślubny 2011 zakończony, zdjęcia doręczone, Pary Młode wiją sobie swoje przytulne gniazdka – mogę się zabrać za pisanie. A jak pisanie to po kolei, od początku. A początek w tym roku okazał się wyjątkowo ciekawy, ciekawszy niż sobie wyobrażałem, bo wyobrażać coś sobie a zobaczyć to przecież dwie różne sprawy :) Przede wszystkim piękna czerwcowa sobota, ciepło, miło i przyjemnie – w sam raz na nieśpieszną przejażdżkę stylowym autem do kościoła. Wiedziałem, że będzie ładne, ale jak zobaczyłem lśniącą czerwień w połączeniu z chromem i kremową bielą… no cóż, nietrudno jest wzbudzić pożądanie mężczyzny, zwłaszcza fotografa – wzrokowca ;) . Piękna, z pietyzmem odrestaurowana Wołga była idealna na tak wyjątkowy dzień dla Młodej Pary i była wyjątkowym tłem do ślubnych fotografii. I całe szczęście, że tłem, bo nie wypada przecież przyćmić uroku Panny Młodej i jej druhen :) Całości dopełniło bogato zdobione i kolorowe wnętrze bydgoskiej Fary. A wesele – kolejna miła dla mnie niespodzianka – białe, lekkie wnętrze namiotu weselnego Hotelu Brzoza. Idealne wręcz, nadające delikatności fotografiom, wspaniale eksponujące kolory i subtelnie rozpraszające popołudniowe światło. A po zmierzchu, kiedy tego naturalnego światła już zabrakło udrapowany biały dach namiotu pomógł stworzyć atmosferę szaleństwa na parkiecie i kameralny klimat przy stolikach.

Zapraszam na obszerną fotorelację – niebawem zdjęcia z pleneru – równie oryginalne, ale to dopiero niebawem…

01-Fotograf Ślubny-Czerwona Wołga-Weronika i Robert-Rafał Kowalski Fotograf

Zobacz więcej na kolejnej stronie

Strony: 1 2

Co, jak i dlaczego – czyli słów kilka o zmianach na blogu i jak się w nich połapać :)

Październik 20th, 2011

Dziś jestem winien napisać kilka słów, które pomogą ogarnąć wprowadzone niedawno zmiany – nie da się ukryć, że również dla mnie jest to pewien sposób na uporządkowanie myśli :) . Tym , którzy odwiedzają mnie co jakiś czas już wyjaśniam: cisza i brak nowych wpisów spowodowane były przede wszystkim nawałem pracy w sezonie ślubnym i przygotowaniem do rozdzielenia bloga na którym właśnie gościsz od mojej strony poświęconej Fotografii Ślubnej i Rodzinnej .

Tym, którzy są tu po raz pierwszy, pozwoli to (mam nadzieję :) ) odnaleźć się na tych krętych fotograficznych ścieżkach i zachęci do powrotu w te strony.

Pomysł na wprowadzenie oddzielnego bloga kiełkował w łepetynie od jakiegoś czasu, na ile był trafny to się dopiero okaże. Przede wszystkim używając WordPressa z każdym razem coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jest to rewelacyjny sposób na zaprezentowanie się w bezmiarze internetowej społeczności. Możliwości konfiguracji do własnych potrzeb, nieprzebrana wręcz ilość skórek i łatwość edycji to jak na moje główne atuty tego CMSa i o ile ktoś nie wpadnie na inny rewolucyjny pomysł, o tyle liczę na kontynuację kierunku w jakim się ten system rozwija. I wcale nie trzeba być tu oblatanym w webmasterce, temat jest jak najbardziej do ogarnięcia dla każdego, kto próbuje znaleźć swój sposób na podzielenie się tym co go w życiu kręci.

No ale nie jest to blog poświęcony tworzeniu stron internetowych, zatem do rzeczy – w międzyczasie z tego fotografowania do szuflady zaczęło się robić całkiem spore archiwum. Każdy wyjazd, zwłaszcza dobie fotografii cyfrowej powoduje, ze dyski komputera zapełniają się bardzo szybko, czasem nawet za szybko…. Jest to niezaprzeczalny atut – raz wydane pieniądze na dobry sprzęt umożliwiają nieporównywalnie szybciej uczyć się i wyrabiać swoją indywidualną wrażliwość – ograniczeniem może być jedynie wyobraźnia ( a raczej jej brak :) ). No, może jeszcze trochę dawać się we znaki brak czasu, żeby to wszystko ogarnąć i dopieścić wybrane cacuszka w Foto – Szopce :)

Tak między Bogiem a prawdą to istnieje już jeden blog oparty na mechanizmie Bloggera, na którym publikowałem przekrój tego, co się fotograficznie u mnie dzieje. Nadal będzie można przeczytać na nim co nieco, chociaż raczej zostawię go sobie na luźniejsze wpisy, może trochę „pofilozuję” sobie – coś ten WordPress bardziej mnie kusi na pisanie, jest wygodniejszy.

Więc o czym będzie? Ano sporo relacji z popełnionych ślubów, natomiast dotychczasowa strona przejmie funkcję portfolio. Będzie co jakiś czas nieco szuflady, ale nie za dużo, żeby się nie przejadło. Chyba, że wola ludu okaże się tak wielka, że pod jej naporem ugnie się ten dyktatorski reżim.

Będzie też trochę o kulisach powstawania wybranych zdjęć. I tu muszę się przyznać bez bicia, że miałem największe opory. Nie czuję się nauczycielem, ani Boże broń jakimkolwiek autorytetem w sprawach fotografii i mierzi mnie dający się zaobserwować trend wszelkiej maści kursów fotograficznych tworzonych przez ambitnych posiadaczy „luszczanek”. No tak… jak nie idzie zarobić na zdjęciach, to zawsze można przytulic trochę grosza organizując kurs dla początkujących.

Żeby nie było – znam całkiem sporo osób, które mają wszelkie podstawy by uczyć innych, wiele dzięki tym znajomościom mogłem się nauczyć kiedy komuś po prostu chciało się podzielić swoimi umiejętnościami z młodszym kolegą i zarazić dokumentnie pasją do fotografii. To, a także sposób w jaki pisze o sobie np. Łukasz Piech, którego blog czytam regularnie, albo Jarek Sikora ze swoim Studio w Plecaku przekonało mnie, że jednak warto. Jak by nie patrzeć żyjemy w czasach, kiedy przepływ informacji i możliwości zdobywania wiedzy są nieporównywalnie większe niż kiedykolwiek wcześniej w historii: mnóstwo tutoriali można znaleźć na kanale YouTube, czytanie stron czy blogów obcojęzycznych fotografów dzięki chociażby Tłumaczowi Google nie stanowi problemu dla nie znających języka.

Przy okazji – w temacie nauki od „wyjadaczy” szykuje się niemałe święto dla wszystkich fotografów, a w szczególności fotografów przyrody. Mam niebywałą przyjemność pracować przy czwartej już edycji Festiwalu Fotografii Przyrodniczej „Sztuka Natury” Toruń 2011, którego pomysłodawcą i twórcą jest Adam Adamski – biolog, fotograf przyrody.

Co można będzie zobaczyć? Chociażby zdjęcia Tomka Ogrodowczyka z wyprawy do Ameryki Południowej – gościa, który nie tylko zawodowo fotografuje przyrodę, ale też nagrywa głosy natury i filmuje między innymi dla Leśnego Studia Filmowego Ośrodka Rozwojowo-Wdrożeniowego Lasów Państwowych w Bedoniu. Będzie można spotkać się i łyknąć nieco wiedzy od Patryka Kiznego – w moim odczuciu mistrza w technice Timelapse, zresztą łączącego w swojej twórczości wiele technik: HDR, filmowanie dSLR, Timelapse, astrofotografię i pewnie jeszcze wiele innych. Kolejnym gościem będzie Paweł Szpygiel – można śmiało powiedzieć, że współczesny człowiek renesansu, bo zajmuje się DTP, jest biologiem, fotografem i płetwonurkiem. Człowiek, który wpadł na pomysł (i opowie o tym), że skoro można łączyć różne ekspozycje w technice HDR, to pewnie też da radę połączyć różne odczyty z sonografu uzyskane przy różnych częstotliwościach dźwięku i połączyć je w jeden obraz. Albo złożyć te obrazy i zrobić z nich panoramy pokazujące co kryje się pod wodą.

To raptem część z atrakcji, a wisienką na tym torcie niech będzie fakt, że z każdym z gości można będzie sobie pogadać przy piwie (bezalkoholowym oczywiście ;) ) w niezwykle relaksującej atmosferze kafeterii toruńskiego Dworu Artusa.

No cóż – rozpisałem się i tym razem będzie bez zdjęcia – wkrótce to wynagrodzę i postaram się wprowadzić w życie jeszcze więcej planów – póki co niech nabierają mocy urzędowej :)

 

All Images Copyright | Blog Theme Created by LJP & SLR Lounge
Wedding