Pomysł Weroniki i Roberta na plener ślubny pod żaglami jak się okazało, był równie ciekawy, co trudny w realizacji. Nie żeby to zależało od pogody, bo mieliśmy ją po prostu piękną. Również łódka nie stanowi większego wyzwania dla zapalonego żeglarza, jakim był Pan Młody. Wyzwaniem natomiast było, żeby fotograf i dodatkowo jeszcze kamerzysta zmieścili się na pokładzie całkiem sporej łajby i tak się gimnastykowali żeby uchwycić różnorodne kadry
No ale w końcu wyzwania od tego są, żeby je podejmować. Do nich należało by jeszcze dołożyć pozowanie na plaży w pełnym rynsztunku ślubnym ze szpilkami Panny Młodej włącznie. Na szczęście zapał do zdjęć towarzyszył wszystkim zainteresowanym, dzięki czemu wszystko gładko poszło i czasu wystarczyło nawet na krótki rejs po Zalewie Koronowskim. Słońce świeciło, lekka bryza smagała żagle i nasze twarze – żyć nie umierać po prostu
. Wszystko co dobre jednak kiedyś się kończy, więc niebawem przyszło mi się pożegnać z Parą Młodą i życzyć udanego urlopu pod żaglami.
Obejrzyj więcej fotografii z tego pleneru na kolejnej stronie








Fotografia Ślubna